
Jeśli zapomnę, to dostaję takiego maila :))
Bo od kilku lat, przynajmniej raz w roku spotykamy się u mnie w kuchni, zawsze w tym samym gronie i wspólnie przygotowujemy kolację. Jej głównym punktem jest fondue serowe. Przystawki i desery bywają różne, ale fondue jest zawsze z tego samego przepisu, który na bieżąco staramy się przetłumaczyć i nie wiadomo dlaczego nigdy go nie zapisujemy.
Idzie nowe ;) w tym roku zrobiłam zdjęcie składników i wklepuję to co pamiętam, choć nie znam francuskiego :))
Przepis pochodzi z mojej starej książki „ Fondues, Grils Et Barbecues” Corri Donselaar
Fondue szwajcarskie (wg nazewnictwa z książki)
1 ząbek czosnku
250 g tartego sera Gruyere
200 g tartego sera Emmental
pieprz
1 łyżeczka od kawy soku z cytryny
300 ml białego wina wytrawnego
3 łyżeczki od kawy maizeny (za mało, zawsze dajemy 3 x tyle)
5 łyżek kirszu
szczypta gałki muszkatołowej
dodatki do zanurzania:
krojona bagietka
małe ziemniaczki ugotowane w mundurkach
ponad to:
korniszony
grzybki w occie
suszone pomidory
itp
Obranym i rozciętym ząbkiem czosnku nacieramy wnętrze naczynia, wkładamy do niego oba sery i pieprz w ilości wg. uznania. Wino mieszamy z sokiem z cytryny, w części płynu rozprowadzamy skrobię, łączymy i wlewamy do serów. Naczynie stawiamy na kuchence i na małym ogniu, ciągle mieszając (podobno najlepiej mieszać w ósemkę) rozpuszczamy sery. Mieszanie jest bardzo istotne jeśli nie chcemy osiągnąć serowej guli zawieszonej w płynie ;)
Kiedy fondue osiągnie pożądaną konsystencję (stwierdzimy, ze nie jest za rzadkie), dodajemy gałkę, dolewamy kirsz, chwilę mieszamy i podajemy na stół.
hm to ja bym tez chciała dostać zaproszenie na fondue:D
OdpowiedzUsuńzapraszam :)
OdpowiedzUsuńAniu,to ja też się wpraszam...
OdpowiedzUsuńSwój ,warsztat' do fondue przekazałam dalej.
A Twój stół wygląda bardzo gościnnie.
Pozdrowienia zza miedzy!
Aniu, będziesz mile widziana, drogę już znasz :)
UsuńBrzmi pysznie! :) U nas bez soku z cytryny, chyba, ze ser faktycznie sie 'zwarzy', no i maizeny maks. 3 lyzeczki jednak ;) I wiesz co? Dzieki Tobie juz niedlugo i ja sie na fondue wybiore, bo jeszcze tej zimy nie jedlismy (wybiore sie, bo albo jest u tesciow, albo w takiej przytulnej restauracji, gdzie serwuja pyszne, tradycyjne tutejsze dania ;)).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Beo, naprawdę wystarczą 3, takie malutkie od kawy? przy tej ilości fondue wychodzi nam strasznie rzadkie... hm, trzeba to będzie rozpracować ;)
UsuńTak, naprawde - ale wiesz, tutaj sporo zalezy przede wszystkim od jakosci samego sera, nie kazdy podczas topienia zachowuje sie tak samo (na 500 g sera dodaje ok. 3 lyzeczki, na 800 g sera maks. 4). Ale najwazniejsze jest przeciez, by konsystencja Wam odpowiadala i by Wam smakowalo :)
OdpowiedzUsuńmoże to faktycznie kwestia sera? kupuję zawsze oryginalne, ale to przecież nie to samo co u Ciebie. no ale dałaś mi do myślenia
UsuńAle wiesz, nawet tutaj ser serowi nierowny i czasami tez niektory sie 'warzy' podczas topienia, zbija w grudki itp, wiec to roznie moze byc...
OdpowiedzUsuńkochana co nic nowego nie pokazujesz , zaglądam i zaglądam,a tu zima ,a mamy już wiosnę :D
OdpowiedzUsuń"humoru" nie było, ale powoli wraca :)
OdpowiedzUsuńaaaa to ja buziaka ślę coby humor szybciej wracał*
OdpowiedzUsuńJadłam tylko funde mięskowe;), ale każdego innego spróbowałabym z wielką chęcią!
OdpowiedzUsuńWesołych, zdrowych i pięknych Świąt Wielkanocnych, Droga Aniu, dla Ciebie i całej Twojej Rodzinki!
Wesołych Świąt życzę
OdpowiedzUsuńCo z fondue? :)
OdpowiedzUsuńw fazie planowania ;)
Usuń