wtorek, 8 października 2013

Kocham Wino Fest - 12.10.2013


Druga edycja Kocham Wino Fest zapowiada się bardzo ciekawie.

"Organizatorzy chcą pokazać, jak różnorodny i bogaty jest rynek wina, dlatego podczas wydarzenia będzie można spróbować win dostępnych na co dzień zarówno w cenie 20 zł, a także tych, których wartość sięga kilkuset złotych za butelkę. Będą to wyłącznie wina jakościowe, z których część jeszcze nigdy nie była dostępna w Polsce...
...W specjalnej strefie jedzeniowej będzie można dowiedzieć się, jak łączyć wino z jedzeniem. Oczywiście będzie można również zakupić wybrane produkty lub spróbować ich na miejscu."

Będą też konkursy z nagrodami, aukcja charytatywna i możliwość wzięcia udziału w próbie pobicia Rekordu Guinnessa w zbiorowej degustacji wina.

Mam nadzieję, że uda mi się tam dotrzeć!
A 5 pierwszych osób, które dodadzą komentarz pod tym wpisem, otrzyma darmowe wejściówki. Jest ktoś chętny? :)
Czekam na info. do 10.10 do godziny 17.00.

piątek, 4 października 2013

Chleb Oliwkowy


Kolejny raz przekonałam się o tym, że dobry chleb to przede wszystkim cierpliwość. Można mieć dobry przepis i świetną mąkę ale wyprodukować, delikatnie mówiąc, gniot.
Tak było u mnie za pierwszym razem. Przygotowałam ciasto ale nie miałam kiedy go upiec. 
Wrzuciłam chleb na średnio rozgrzany kamień i powiedziałam synowi, żeby go wyjął po określonym czasie. Chleb nawet wyrósł,         
nie popękał  ale był jakiś zbity i po prostu niesmaczny.
Po kilku dniach piekłam ponownie, ten sam przepis, te same składniki ale efekt zupełnie inny!   
Tym razem nigdzie się nie spieszyłam, każdy etap przebiegał zgodnie z planem i należytym pietyzmem. Chleb odwdzięczył się chrupiącą skórką i sprężystym wnętrzem. I ten zapach! mmmm :)
Polecam dorzucenie do ciasta kilku suszonych pomidorów, następnym razem (zgodnie z sugestią SzM) dodam też trochę czarnuszki, myślę, że będzie świetnie pasowała.
 Przepis z książki „Bread” Jeffreya Hamelmana, zaproponowała nam Wisła z bloga "Zapach chleba", wrześniową piekarnię zorganizowała jak zwykle Amber. Dzięki dziewczyny!

Pszenny Chleb Oliwkowy
(podaję składniki jakie użyłam)
 
Zaczyn płynny
30 g aktywnego pszennego zakwasu
150 g maki pszennej chlebowej, typ750
180 g wody

Wszystkie składniki wymieszać i pozostawić 
na blacie kuchennym na 12-16 godzin.

Ciasto chlebowe
360 g płynnego zaczynu
360 g wody (lekko ciepłej)
90 g maki pszennej pełnoziarnistej, typ 1850 
630 g mąki chlebowej, typ 750
2 łyżeczki soli
200 g zielonych oliwek (odcedzonych i osuszonych, pokrojonych w plasterki)
około 5 suszonych pomidorów pokrojonych w cienkie paski

Połączyć zaczyn z wodą, dodać pozostałe składniki oprócz oliwek i wyrabiać robotem 3 minuty na pierwszym biegu, a następnie 3 minuty na biegu drugim. Dodać oliwki (i pomidory) i wyrobić tak aby połączyły się z ciastem. Można też wrobić je ręcznie.

Zostawić do wyrośnięcia, pod folią na 2,5 godziny. (ja zostawiam w plastikowym, zamkniętym pojemniku). W tym czasie odgazować dwukrotnie (czyli co 50 min.), delikatnie rozciągając i składając.

Podzielić ciasto na dwa małe bochenki lub uformować bochenek z 1100 g ciasta, a z pozostałych 500 g zrobić foccacię*.
Bochenek ma wyrastać w lodówce przez 12-18 godzin. Można go też pozostawić do wyrośnięcia na blacie na 1-2 godziny.
Piec chleb na kamieniu lub wygrzanej dobrze blasze w piekarniku nagrzanym do 250 stopni przez 15 minut z parą, a następnie bez pary w temperaturze 220 stopni jeszcze przez 15-20 minut.

*Foccacię rozciągnąć na papierze do pieczenia. Nie powinna być tak cienka jak pizza. Posmarować powierzchnię obficie oliwą. Pozostawić do wyrośnięcia na 20-30 minut, porobić wklęśnięcia końcem palców i piec na kamieniu (można zsunąć z papierem do pieczenia) w piekarniku nagrzanym do 230 stopni do czasu aż będzie rumiana i chrupiąca (20 minut). Można oczywiście piec na nagrzanej dobrze blasze kuchennej.

Ciasto wychodzi dość rzadkie, po przełożeniu na kamień opada ale później pięknie wyrasta.

Z Oliwkowych chlebem zmagały się dzielnie:
                                                                                           


wtorek, 10 września 2013

Jedzmy gęsi!

Jedzmy gęsi, mówię to z pełnym przekonaniem! - wystarczył mi na to jeden dzień w Kołudzie Wielkiej.
W gronie blogerów kulinarnych pojechałam  tam na zaproszenie akcji "Czas na gęsinę".

W ramach obchodów Święta Gęsi Białej Kołudzkiej, zorganizowanych pod patronatem  Instytutu Zootechniki PIB Zakładu Doświadczalnego Kołuda Wielka oraz  Marszałka Województwa Kujawsko - Pomorskiego, mieliśmy możliwość:
- zwiedzenia Ośrodka Badawczo- Hodowlanego
- wzięcia udziału w pikniku połączonym ze sprzedażą lokalnych produktów
- uczestnictwa w warsztatach kulinarnych pod życzliwym okiem  szefów kuchni -Artura Moroza ( restauracja Bulaj w Sopocie) oraz Marcina Sobola (restauracja Krasnodwór w Warszawie)


Chyba nie ma w Polsce mięsa, które by było tak smaczne a przy okazji tak czyste biologicznie.
Gęsi kołudzkie karmione są tylko paszą naturalną, bez hormonów, chemii, mączki rybnej czy innych świństw, o których lepiej nie myśleć. Mieszkają w czystych boksach, stadami chodzą po 30 h łąkach, mają przygotowane "baseny" a wokół siebie dobrze wyszkolonych, kompetentnych ludzi.
Rozwój gatunku jest dokładnie kontrolowany ale nie na zasadzie manipulacji genetycznych  tylko naturalnego wzmacniania cech pożądanych.
Instytut Zootechniki w Kołudzie Wielkiej, pod kierownictwem Pani dr inż. Haliny Bielińskiej, przypomina gęsi raj :)

Mięso gęsi jest bogate w witaminy (A, B1, B2, E, PP) oraz składniki mineralne (fosfor,żelazo, magnez), charakteryzuje się dużą zawartością  nienasyconych kwasów tłuszczowych i łatwo przyswajalnego białka.

Hasło powinno brzmieć : Gęsina nie tylko na Św. Marcina! Po konsumpcji dobrze przygotowanej gęsiny  nie da się o niej zapomnieć na cały rok, w końcu jest tyle przepisów do wypróbowania!

Podczas warsztatów uczyliśmy się podziału tuszki, sposobów wykorzystywania poszczególnych części, kosztowaliśmy przygotowanych wcześniej potraw i przygotowywaliśmy własne.
Nie dostaliśmy gotowych przepisów, takie można znaleźć np. na stronie "czas na gęsinę. pl"

Robiłam luźne notatki i dość przypadkowe zdjęcia, ale to wystarczy mi żebym mogła później poeksperymentować w domu. Już obiecałam, że gęsina zacznie pojawiać się na naszym stole!

 
Najprostszym sposobem przygotowania gęsiny jest...
... upieczenie jej w solnej skorupce.

2 piersi gęsie
2 torebki soli morskiej, gruboziarnistej
kilka ząbków czosnku
gałązki rozmarynu

Piersi razem ze skórą, myjemy i osuszamy.

Na blaszkę wysypujemy torebkę soli, układamy na niej obrane ząbki czosnku, na nich 
gęsie piersi (skórą do góry), przybieramy rozmarynem i wszystko dokładnie zasypujemy solą.

Pieczemy 40 min w 200 st C.

Po wyjęciu z piekarnika przekładamy mięso na deskę do krojenia
i kilka minut czekamy, żeby "uspokoiły się w nim soki".

Kroimy w plastry i podajemy z ulubionymi dodatkami.

Trzeba pamiętać, że pieczonej gęsiny nie należy odgrzewać, zrobi się twarda,
łykowata i po prostu nie smaczna. Można ją posiekać i wykorzystać jako farsz do
pierogów albo składnik sałatek.

Robiliśmy np sałatkę, w skład której, oprócz drobno siekanego pieczonego mięsa, wchodziły bób, ciecierzyca, czarna fasola oraz surowa, grubo krojona gruszka i konfitura z żurawiny.


Doskonałym sposobem przygotowywania gęsi jest również duszenie mięsa w kiszonej kapuście.
Podczas warsztatów wykorzystywaliśmy do tego szybkowar, ale potrawę można też przygotować  w piekarniku (160 st C, 2,5 do 3h)

kilka marchewek
2-3 gęsie uda, każde  podzielone na 3 części, nasolone gruboziarnistą solą
kapusta kiszona
2 cebule pokrojone w piórka
majeranek
5 liści laurowych
łyżka pieprzu w ziarnach
6 owoców jałowca
szklanka bulionu
tłuszcz do smażenia

Na dnie garnka układamy całe marchewki, będą stanowiły ruszt, dzięki któremu nie przypali się mięso, dokładamy dwie garście kapusty, dodajemy majeranek, pieprz, cebulę, listek laurowy i ziarna jałowca. Mięso obsmażamy, najlepiej na gęsim tłuszczu i układamy w garnku na kapuście. Warstwy powtarzamy dwa razy kończąc kapustą. Podlewamy tłuszczem od smażenia, bulionem i dusimy do miękkości mięsa - co najmniej 2h.

A na koniec pierś- nie gęsia i nie moja :))

piątek, 6 września 2013

Bagietki na płynnym zakwasie


Zobacz Z., w końcu użyłam tej foremki! :)

Foremka przyjechała do mnie kilka lat temu z Paryża. Leżała czekając na odpowiedni moment a ja gromadziłam w tym czasie przepisy  i jakoś nie mogłam się zmobilizować do upieczenia bagietek, zawsze wygrywał jakiś inny wypiek.
Kiedy dostałam zaproszenie do współnego pieczenia, wiedziałam, że wezmę w tym udział, choćbym miała piec po nocy :))

Piekłam te bagietki trzy razy, początkowo z mąki 750, z niewielkim dodatkiem drożdży, ostatecznie z mąki typu 650 z pełną łyżeczką drożdży instant. Dopiero ta wersja wydaje mi się udana, wcześniejsze bułki przypominały raczej długie chlebki.

Podaję takie proporcje jakie zastosowałam (połowa oryginalnej porcji) i sposób wykonania wg Renaty S., autorki przepisu.

Bagietki na płynnym zakwasie

140g letniej wody
 
240g zakwasu żytniego, o konsystencji jak na grube naleśniki naleśniki; dokarmiony lub nie*

240-300 mąki pszennej typ 650 (ilość maki zależy od jej stopnia wilgotności, temperatury otoczenia itp) - 60g zastąpiłam Manitobą

1 i 1/4 łyżeczki soli

1 łyżeczka cukru

1 łyżeczka drożdży instant**

2 łyżeczki glutenu (opcjonalnie) - pominęłam

*  Jeśli dokarmisz  zakwas przed użyciem, chleb wzrośnie lepiej; ale jeśli jesteś w pośpiechu, nie dokarmiony zakwas po prostu użyczy mu smak, a drożdże w recepturze zadbają o wyrastanie ciasta.
** Przy dobrze dokarmionym zakwasie, drożdże pominąć

1) W dużej misce połącz wodę, zakwas i 1,5 szklanki mąki, resztę mąki dosypiesz później. Dobrze wymieszaj.
2) Dodaj sól, cukier, drożdże i gluten, następnie dodatkowe  1/2 do 1 szklanki mąki. Mieszaj aż ciasto będzie odchodziło od ścianek, dodając tylko tyle dodatkowej mąki ile to konieczne; luźne (lepkie) ciasto da lekki miąższ. 
3) Mieszaj ciasto przez 7 minut mikserem; lub 8 do 10 minut ręcznie, na lekko natłuszczonej powierzchni. Ciasto można również zagnieść w automacie do chleba nastawiając na odpowiedni cykl. Po zakończeniu, przenieś ciasto do miski by rosło, jak poniżej.
4) Umieść ciasto w wysmarowanej olejem misce, przykryj i odstaw do wyrośnięcia aż zwiększy objętość dwukrotnie, około 90 minut.
5) Delikatnie odgazuj ciasto i podziel go na trzy części (dla cienkich bagietek)
6) Uformuj z każdego kawałka wałeczki do 35cm długości, ułóż je co najmniej 10 cm od
siebie, połóż bagietki na blaszkę porytą pergaminem lub w specjalnych formach do bagietek.
7) Pokryj bagietki lekko wysmarowana folią spożywczą i zostaw do wyrastania na  1 1/2 do 2 godzin. 
Pod koniec wyrastania rozgrzej piekarnik do 225°C. 
8) Aby uzyskać klasyczny wygląd bagietek, należy naciąć je trzy razy na 1 cm.
9) Piecz bagietki przez około 25 minut lub do uzyskania złoto-brązowego koloru.
10) Studź bez blaszek, w uchylonym piekarniku, dzięki temu zachowają chrupiącą skórkę.
 
Piekłam w doborowym towarzystwie :) :

Ania http://bajkorada.blogspot.com/

Wszystkim dziękuję za dobrą energię, motywację i porady!

piątek, 9 sierpnia 2013

Jeśli wiśnie, to ten placek, zawsze!


To taka nasza rodzinna tradycja, nie wyobrażam sobie, żebym mogła mieć wiśnie i nie upiec tego ciasta.
Jest łatwe i szybkie do zrobienia, składniki można dowolnie mnożyć lub dzielić w zależności od ilości osób jakie nim chcemy uraczyć.

Przepis z zeszytu Prababci, zapisała go w 1915 roku :

Placek z wiśniami

 1/2 funta masła utrzeć z 8 żółtkami i 1/2 ft. cukru
dodać 1/2 ft. mąki i pianę z 8 białek,
wylać na blachę masłem wysmarowaną, nałożyć wiśniami,
posypać siekanymi migdałami, upiec i gorące posypać cukrem z wanilią


Przyjęliśmy w domu, że pół funta to 250g

Ja dziś piekłam placek z pomniejszonej porcji, wzięłam
100g masła
3 jajka
100g cukru
100g mąki

1 szkl. wydrylowanych wiśni
około 1/2 szkl. płatków migdałowych
cukier puder do posypania

Rozgrzałam piekarnik do 180 st C
Masło utarłam z żółtkami i cukrem w mikserze, kiedy zaczęło przypominać puszysty krem, dosypałam powoli mąkę, mieszając na najniższych obrotach.
Ubiłam pianę z białek i delikatnie dodałam ją do ciasta, w trzech partiach, mieszając trzepaczką rózgową.
Masę przelałam do natłuszczonej blaszki (dziś wystarczyła o wymiarach 20/27cm)
Na wierzchu ułożyłam wiśnie, całość posypałam płatkami migdałowymi.

Piekłam około 35 min, do suchego patyczka. Gorące posypałam cukrem pudrem.

Wiśnie cudownie równoważą słodycz ciasta, na wierzchu chrupią migdały, mmmm, bajka !

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Chleb Młynarza - wspólne pieczenie

Dzisiejszy chleb moja rodzina zawdzięcza Amber, i to nie tylko dlatego, że zorganizowała ona akcję wspólnego pieczenia, rozesłała przepis i dzielnie nas wszystkie dopingowała. Poratowała mnie również zakwasem, bo właśnie udało mi się zamordować kolejny, własnoręcznie wyhodowany... Dziękuję Aniu!

Miller's Loaf Jeffreya Hammelmana 
Składniki na jeden, dość duży bochenek :

Zaczyn (wieczór wcześniej): 
65 g mąki pszennej chlebowej typ 850
45 g letniej wody
1 łyżka aktywnego zakwasu żytniego

Składniki zaczynu zmieszałam łyżką w misce, zakryłam folią i zostawiłam na 12h w temp. pokojowej. 

Ciasto właściwe: 
365 g mąki pszennej chlebowej 
dodatkowa łyżka zakwasu (lub 20 g mąki żytniej)
250 g wody
1 i 1/2 łyżeczki soli morskiej
cały zaczyn

Wszystkie składniki ciasta, oprócz soli, wymieszałam mikserem i pozostawiłam przykryte ściereczką na 30 min do autolizy. Dodałam sól i mieszałam mikserem (końcówka z hakiem) około 10 min na niskich obrotach. Ciasto wydało mi się dość rzadkie, dodałam więc około 2 łyżek mąki.  (ciasto ma być wilgotne i klejące ale chyba nie lejące)


Wyrobione ciasto przełożyłam do wysmarowanego olejem plastikowego pudełka i przykryłam szczelnie wieczkiem. Odstawiłam do wyrośnięcia na 2,5 h, składałam co 45 min, po trzecim składaniu odłożyłam je na 15 min w kształcie wstępnie uformowanego bochenka.

Na omączonym blacie (ciasto nadal było bardzo klejące) ukształtowałam owalny bochenek, przełożyłam go złączeniem do góry, do wyłożonego ściereczką i obficie wysypanego mąką koszyka rozrostowego. Całość umieściłam w foliowej torebce i pozostawiłam do ostatecznego wyrastania.

Na najniższy poziom piekarnika włożyłam ruszt z kamieniem do pieczenia, na dno wstawiłam płaską żeliwną patelnię. Piekarnik rozgrzałam do 220 st C.

Po 2,5 godzinach uznałam, ze bochenek podwoił swoją objętość. Delikatnie przełożyłam go na drewnianą łopatkę, nacięłam wierzch żyletką i ostrożnie zsunęłam na kamień w piekarniku. Natychmiast wlałam szklankę wrzątku na wcześniej przygotowaną patelnię.

Po nacinaniu chleb opadł i myślałam już, że nic z niego nie będzie, ale po 15 minutach pieczenia podniósł się i przestał przypominać naleśnik ;)

Chleb piekłam 40 min (po 35 min. sprawdziłam stopień wypieczenia, popukany od spodu nie wydawał głuchego dźwięku, więc dopiekałam go jeszcze 5 min.)

Polecam gorąco! to chleb z chrupiącą skórką i miękkim wnętrzem, wspaniały!

Tu można zobaczyć jak wygląda u pozostałych "lipcowych piekarek" , bo piekły z nami:
Amber (główna organizatorka) http://www.kuchennymidrzwiami.pl/ 
Renata Sharman (pomysłodawczyni przepisu) http://forksncanvas.blogspot.com/ 

wtorek, 9 lipca 2013

Ciasto czekoladowo - cukiniowe

Mój aparat wyjechał na wakacje, ale znalazłam swoje stare zdjęcia na Galerii potraw. Ciasto, moim zdaniem, warte przypomnienia, zwłaszcza, że zaczyna się sezon cukiniowy. Goście są przeważnie w szoku, kiedy dowiedzą się z czego jest zrobione ;)
Oryginalny przepis pochodzi z bloga "Chocolate and Zucchini"
na GP wstawiła go w 2006r Mjermak.
Od tej pory robiłam je wielokrotnie, przepis zapisałam sobie tak:

Ciasto
240g mąki pszennej (1/4 może być pełnoziarnistej)
40 g kakao
1 łyżeczka sody
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
110 g masła w temp. pokojowej
160 g  cukru demerara
1 cukier waniliowy
3 jaja
280 g cukinii  utartej na tarce o grubych oczkach
170 g gorzkiej czekolady, grubo posiekanej


Na wierzch
40 g cukru demerara
70g orzechów laskowych, podprażonych i grubo pokrojonych

Rozgrzać piekarnik do 180C

Dużą tortownicę z kominkiem natłuścić i obsypać mąką.
W misce wymieszać mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i sól.
W mikserze utrzeć masło z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę, miksując dodawać po jednym jajku. Masę połączyć z mąką, dodać cukinię, czekoladę, wymieszać ale już nie miksować.
Przełożyć do foremki, posypać cukrem i orzechami.
Piec 40-50 minut aż patyczek wsadzony w środek wyjdzie suchy. 

Ciasto jest wilgotne, mocno czekoladowe i ma chrupiący wierzch, jest bardzo smaczne!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...