Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Serniczek dla amatorów pomarańczy i migdałów

Jeśli ktoś lubi nie za słodkie ciasta oraz połączenie migdałów i pomarańczy, to ten wypiek będzie dla niego.
Lojalnie uprzedzam, że nie smakowało moim dzieciom! Za to dorośli byli zachwyceni. Zdjęcie może niewyględne, ciemny kolor pochodzi z cukru muscovado a nie z przypalenia, ale zapewniam, że ciasto jest warte spróbowania.


Przepis z jednego z moich ulubionych blogów- Smitten Kitchen.

Sernik z ricotty i migdałów z dodatkiem pomarańczy

1/2 szklanki brązowego cukru (u mnie muscovado)
1 łyżka wody
3 duże jajka
2/3 szklanki (135 g) białego cukru
2 czerwone pomarańcze (u mnie odmiana Moro)
115 g miękkiego masła masła
2/3 szklanki (165 g) ricotty
1/3 szklanki (45 g) mąki kukurydzianej
1 szklanka (135 gramów) mielonych migdałów
1/2 łyżeczki soli morskiej
dżem z gorzkich pomarańczy, kilka łyżek (może być morelowy)


Piekarnik rozgrzać do 150 st C
Wysmarować masłem tortownicę (średnica 26 cm)
1. Wymieszać brązowy cukier z wodą i powstałą papkę rozprowadzić po dnie tortownicy
2. Ubić białka
3. Biały cukier wsypać do miski i zetrzeć do niego skórkę z  pomarańczy, wymieszać.
4. Pomarańcze przepołowić, jedną część pokroić w cienkie plasterki, z pozostałych wycisnąć sok.
5. Plasterki pomarańczy rozłożyć na cukrze w tortownicy.
6. Do miski z cukrem i skórką dodać masło i ubijać aż powstanie lekka masa. Podczas ubijania dodawać żółtka, po jednym na raz. Dodać sok i ricottę, chwilę miksować do połączenia. Dodać sól, mielone migdały oraz mąkę kukurydzianą, wymieszać. Delikatnie domieszać ubite białka.
7. Ostrożnie przełożyć ciasto do przygotowanej tortownicy (tak aby nie poprzesuwać plasterków pomarańczy).
8. Piec 35-40 min, do "suchego patyczka".
9. Studzić na kratce, po 5 min przełożyć na talerz.
Jeśli w tortownicy zostały jakieś plasterki pomarańczy to przełożyć je teraz na ciasto.
Wierzch, dla połysku, posmarować rozgrzanym dżemem.
Kroić po całkowitym wystudzeniu. Przechowywać w lodówce.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Drożdżowe ciasto z czekoladą

Doskonałe ciasto drożdżowe, miękkie i puszyste.
Jego słodycz możemy regulować ilością dodawanego po upieczeniu syropu. Czekolada wedle uznania, gorzka lub deserowa.
Robiłam je dwa razy, znika momentalnie, choć wydawałoby się, że 2 keksówki to całkiem sporo :)
Pozornie skomplikowane, wymaga po prostu przestrzegania pewnych zasad:
-nie przyspieszamy wyrastania, niech sobie spędzi noc w lodówce.
-po wyjęciu z lodówki energicznie zabieramy się do pracy, nie czekamy aż ciasto się ociepli.
-smarujemy czekoladową pastą i kroimy tylko dobrze schłodzone.


Czekoladowa strucla/Chocolate krantz/Better Chocolate Babka
Przepis pochodzi oryginalnie z książki "Jeruzalem" Yotama Ottolenghi i Samiego Tamimi,
ja skorzystałam ze wskazówek z bloga Smitten kitchen.
Proporcje na 2 keksówki

Ciasto
530 g mąki pszennej + do podsypywania
100 g cukru
2 łyżeczki drożdży instant
skórka otarta z 1 cytryny
3 duże jajka
1/2 szkl wody
3/4 łyżeczki soli
150 g masła w temp. pokojowej
neutralny olej do wysmarowania miski

Nadzienie
130 g czekolady deserowej
120 g masła
50 g cukru pudru
30 g kakao

Syrop
1/3 szkl wody
75 g cukru


Ciasto
W misie miksera wymieszać mąkę, sól, cukier, drożdże i skórkę z cytryny.
Dodać jajka i wodę, mieszać hakiem do połączenia się składników. Jeśli jest bardzo suche można dodać łyżkę wody.
Dodawać masło, po łyżce na raz, stale miksując aż całe połączy się z ciastem.
Wyrabiać około 10 min, aż ciasto zacznie odrywać się od ścianek miski i utworzy gładką kulę.
Wysmarować miskę olejem, przełożyć do niej ciasto, przykryć folią i odstawić na noc do lodówki.

Nadzienie
W rondelku rozpuścić masło i czekoladę. Domieszać cukier puder i kakao. Nadzienie przypomina czekoladową pastę.

Przygotowywanie strucli


Keksówki wysmarować masłem, dno każdej wyłożyć papierem do pieczenia.
Wyjąć połowę ciasta z lodówki. Na umączonym blacie rozwałkować je na kształt prostokąta, na grubość 1 cm.
Połowę nadzienia rozsmarować równo na cieście zostawiając brzegi czyste.
Zwinąć prostokąt w roladę, przeciąć wzdłuż na pół i zapleść obie części na kształt warkocza.
Przed przecięciem ciasta można je jeszcze na chwilę odłożyć do lodówki.
Struclę przełożyć do keksówki, przykryć wilgotną ściereczką i odstawić do
wyrośnięcia na około 1,5h.
Podobnie postępować z drugą częścią ciasta.


Piekarnik rozgrać do 190 st C
Piec ciasto około 30 min, do suchego patyczka.

Podczas pieczenia ciasta przygotować syrop.
W garnuszku wymieszać cukier z wodą i podgrzewać do rozpuszczenia cukru. Odstawić do przestudzenia.

Strucle nasączać syropem od razu po wyjęciu z piekarnika.
Studzić na kratce, wyjąć z keksówek po około 20 min studzenia.


Polecam! Podobno na drugi dzień jest równie dobre, ktoś to powinien sprawdzić :D


sobota, 19 września 2015

Bananowe muffiny z jogurtem i bakaliami



Moje dzisiejsze odkrycie - muffiny z bananami! Bardzo smaczne i godne powtarzania.
Do przepisów z bananem podchodziłam zawsze jak pies do jeża. Niby gromadziłam je z pewnym zainteresowaniem,
ale nigdy jakoś nie udało mi się z żadnego skorzystać. Może dlatego, że lubię tylko surowe banany i nie zdarzyło mi się wcześniej zjeść czegoś z ich dodatkiem, co by mi posmakowało. Wszelkie bananowe cukierki, żelki czy mleczka po prostu odpadają.
A tu taka niespodzianka!

Szybki i prosty przepis, pod warunkiem, że wszystkie składniki mamy w domu ;)

Zaczynamy od nagrzania piekarnika do 175 st C. Pewnie dobrze by było wyjąć wcześniej masło, ale wystarczy je pokroić drobno
i powygniatać widelcem i już będzie nadawało się do ubicia.

Bananowe muffiny z jogurtem i bakaliami 
12 szt. (można upiec w formie keksu, tak jak w oryginalnym przepisie)

115 g masła
1 1/4 szkl. cukru
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 duże lub 3 małe dojrzałe banany (1 szkl. pulpy)
1/4 szkl. naturalnego, gęstego jogurtu
1 1/2 szkl mąki pszennej
1 łyżeczka sody
1/4 łyżeczki soli
1 szkl posiekanych  bakalii (użyłam płatków migdałowych i orzechów włoskich)

1. Mikserem ubijamy masło z cukrem
2. Dodajemy jajka, po jednym na raz, nadal ubijamy.
3. Banany rozgniatamy np. tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy je do ubijanej masy
4. Dodajemy jogurt i ekstrakt waniliowy
5. Zmniejszamy obroty miksera. Łączymy mąkę, sodę i sól, powoli dosypujemy je do ciasta, mieszamy do połączenia się składników.
6. Dodajemy bakalie i delikatnie mieszamy.
7. Ciasto nakładamy do przygotowanej formy muffinkowej (można ją wyłożyć papilotkami lub wysmarować masłem. Wygodnie nakłada się łyżką do lodów.
8. Pieczemy 25- 30 min, do "suchego patyczka"


Myślę, że doskonale sprawdzą się w szkolnej śniadaniówce, choć dzisiejsza porcja tego nie doczeka :)

sobota, 2 maja 2015

Ptysiowe piramidki

Ciasto ptysiowe nie jest trudne a wspólne przygotowywanie to wspaniała zabawa!
Zwłaszcza w naszym wielokrotnie sprawdzonym gronie: Pynjeck, Nb, SzM i Jswm :D
Inicjatorką spotkania była Eli, przesłała link do filmiku z pytaniem: czy damy radę upiec?
No jak to? my nie damy rady?! Podejmujemy wyzwanie! umawiamy się pokonując wszelkie przeciwności ;)

Spotkaliśmy się z zamiarem upieczenia identycznych ciasteczek, jak te o frywolnej nazwie "Courtesan au Chocolat".


Cóż... w międzyczasie doszliśmy do wniosku, że nie dalibyśmy rady ich zjeść :))
Wino, przystawki, musaka... dlaczego człowiek ma tylko jeden żołądek?

Deser który przygotowaliśmy może nie jest tak efektowny (zwłaszcza jak się go fotografuje w nocy :)) ale zapewniam, jest pyszny!



Ptysiowe piramidki
proporcje na 12 sztuk

ciasto*:
1 szklanka wody
115 g masła
0,5 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
1 szklanka mąki
4 duże jajka

dodatki:
300 ml śmietanki kremówki
1 łyżka cukru pudru
lody waniliowe
2 tabliczki gorzkiej czekolady (70 % kakao)
prażone ziarna kakaowca

1. W rondelku, na średnim ogniu, podgrzewamy wodę. Dodajemy masło, sól i cukier, mieszając zagotowujemy.
2. Dodajemy mąkę (od razu całość), mieszamy drewnianą łyżką, aż masa się połączy.
Smażymy mieszając do momentu kiedy na dnie garnka pojawi się cienka warstewka ciasta, tj. 2-3 min.
3. Przekładamy ciasto do dużej miski i zostawiamy je na około 3 min. żeby lekko przestygło.
4. Do przestudzonego ciasta dodajemy jajka; pojedynczo, dokładnie mieszając do połączenia masy zanim dodamy następne.
Powstałe ciasto jest klejące ale bardzo gładkie, lekko uniesione łyżką opada pozostawiając czubek.
5. Rozgrzewamy piekarnik do 190 st C.
6. Przygotowujemy 2 blachy wyłożone papierem do pieczenia.
7. Napełniamy ciastem rękaw cukierniczy i wyciskamy okrągłe ptysie.
Na jednej blasze  o średnicy 3 cm a na drugiej o średnicy 5 cm. Pamiętamy o odstępach, ptysie urosną w piekarniku.
Zwilżonym palcem dotykamy do wierzchu każdego ciastka, dzięki czemu spłaszczymy czubki, które mogłyby się przypalić podczas pieczenia.
8. Duże ptysie pieczemy 0koło 35 min, małe około 25 min. Podczas pieczenia nie otwieramy piekarnika.
9. Studzimy na kratce


10. Ubijamy śmietankę z cukrem.
11. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej
12. Ostudzone ciastka przekrawamy na pół. Większe napełniamy lodami, mniejsze bitą śmietaną (albo odwrotnie, jak kto woli :).
13. Ciastka łączymy za pomocą odrobiny rozpuszczonej czekolady.

Podajemy polane ciepłą czekoladą i udekorowane ziarnem kakaowca. Jemy głośno mrucząc :)


* przed przygotowaniem ciasta ptysiowego polecam obejrzenie tego filmiku.



sobota, 4 kwietnia 2015

Mazurek z nugatem i solonym karmelem

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich którzy to przeczytają :)
Błogosławionych Świąt Wam życzę!

U nas w tym roku oprócz obowiązkowych mazurków  z jedynie słusznego ciasta ;) pojawi się mazurek z nugatem.
Bomba kaloryczna :D Kruche ciasto, nugat, orzeszki, karmel i czekolada!



Mazurek z nugatem i solonym karmelem 
Przepis znalazłam na stronie gourmettraveller, podaję w moim tłumaczeniu.

Uwaga! przyda się termometr cukierniczy.

karmel
220 gm cukru
80 ml wody
100 gm masła w kawałkach
90 ml śmietany* (u mnie 45ml kremówki i 45 ml smietanki 18%)
1 łyżeczka soli morskiej

kruchy spód
250 gm (1 szklanka) mąki pszennej
60 gm przesianego cukru pudru
120 gm masła w kawałkach
3 żółtka
szczypta soli

nugat z solonymi orzeszkami
110 gm miodu
1 białko
180 gm cukru
60 gm płynnej glukozy
100 gm orzeszków ziemnych (prażonych i solonych
60 ml wody

czekoladowy ganache
200 ml kremówki
200 gm posiekanej czekolady deserowej
50 gm posiekanej gorzkiej czekolady

1. Spód
W malakserze wymieszać mąkę, cukier, sól dodać masło i siekać aż powstanie kruszonka.
Dodać żółtka, siekać aż się połączą i zacznie się tworzyć kula ciasta.
Wyjąć na blat i lekko zagnieść.
Ciasto owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez około 1 h.

Na lekko omączonym blacie (lub między dwoma kawałkami folii) rozwałkować ciasto na grubość 5 mm.
Przenieść do prostokątnej blaszki 23 X 13,5 cm., wylepić dno i boki. Ciasto ponownie odłożyć na 1 h do lodówki.
Rozgrzać piekarnik do 180 st C.
Podpiec spód - na ślepo przez 10- 15 min, później odkryte dopiekać 8 - 10 min, aż ładnie się zrumieni i będzie suche.
Studzić na kratce.

2. Nugat
W małym  garnuszku rozpuścić miód i gotować go aż osiągnie 108 st C (2-3 min)
Odstawić na bok.
Ubić białko, nie za sztywno, do tzw. "soft peaks".
W rondelku wymieszać cukier, glukozę i 60 ml wody.  Podgrzewać na średnim ogniu aż cukier się rozpuści, następnie doprowadzić syrop do wrzenia i gotować 4-5 min do momentu osiągnięcia temperatury 155 C.

Za pomocą ręcznego miksera domieszać rozpuszczony miód do ubitego białka. Miód wlewać cienkim strumykiem.
Podczas miksowania na niskich obrotach, dodawać małymi partiami syrop cukrowy, ubijać aż do dokładnego rozprowadzenia każdej kolejnej porcji. Kontynuować ubijanie aż masa ostygnie do temp. pokojowej (5-6 min.)
Domieszać orzeszki i rozsmarować nugat na upieczonym spodzie. Odstawić na 30 min .

3. Karmel
Wymieszać cukier i 80 ml wody i podgrzewać w garnuszku do rozpuszczenia cukru. Doprowadzić do wrzenia i gotować aż powstanie dość ciemny karmel (6-8 min.)
Zdjąć z ognia, dodać ostrożnie śmietankę (pryska!), masło i sól. Mieszać aż całość się połączy. Podgrzewać jeszcze 1 min. Rozprowadzić na mazurku po około 15 min. studzenia.
Wstawić na 1 h do lodówki

4. Czekoladowy ganache
Zagotować śmietankę, zdjąć z ognia i dodać do niej posiekane czekolady. Po minucie dokładnie wymieszać. Rozprowadzić na wierzchu schłodzonego mazurka. Posypać dodatkowymi orzeszkami dla ozdoby.

Ciasto ponownie odstawić do lodówki na 3 -4 h.

* w przepisie występuje "pouring cream", ponieważ nie wiem co to jest pomieszałam kremówkę  ze śmietanką 18%

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Ciasto z kandyzowanymi pomarańczami

Sympatyczny, prosty deser, posmakuje zwłaszcza tym, którzy lubią konfiturę z pomarańczy.
Użyłam odmiany Tarocco, oczywiście inne pomarańcze, mandarynki czy klementynki będą równie dobre,
pod warunkiem, że będą miały cienką skórkę z niewielką ilością albedo.


Przepis znaleziony na stronie Leite's Culinaria podaję w moim tłumaczeniu.

Ciasto z pomarańczami
tortownica 25 cm
kandyzowane pomarańcze + glazura:
6  małych eko pomarańczy
sok z 1/2 cytryny
1 szklanka cukru
1/4 łyżeczki soli morskiej
ciasto:
115 g masła w temp. pokojowej
3/4 szklanki cukru
2 duże jajka w temp. pokojowej
1/3 szklanki mąki krupczatki
2/3 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli


1. Drobno zetrzeć skórkę z jednej z pomarańczy i zachować ją do ciasta.
Pomarańczę wycisnąć - mamy otrzymać 1/3 szklanki soku, jeśli owoc był bardzo mały, może być potrzebny kolejny.

2. Pokroić pozostałe pomarańcze na dość cienkie plasterki (około 0,5 cm).  Pestki wyrzucić.
Plasterki umieścić na płaskim talerzu i wstawić na 2 min do kuchenki mikrofalowej - dzięki temu zmiękną i zaczną puszczać sok.

3. W średnim garnku połączyć sok z cytrusów, cukier i sól.
Dodać plasterki pomarańczy i na małym ogniu doprowadzić całość do powolnego wrzenia. Gotować 6 - 7 minut, aż skórki będą miękkie a miąższ zrobi się lekko szklisty.  Jeśli skórka nie jest jeszcze na tyle miękka, aby można było przekroić ją widelcem, gotujemy dalsze 2-3 min. Uwaga, plasterki nie mogą się rozpadać.

4. Plasterki wyjąć z syropu łyżką cedzakową i ostrożnie przenieść na duży talerz.

5. Przygotować glazurę, czyli nadal gotować syrop dopóki nie zredukuje się do 1/2 szklanki
(5 - 15 min., w zależności od rozmiaru garnka i od tego, jak długo były gotowane plastry pomarańczy).
 Glazurę zdjąć z ognia i odstawić.

6. Rozgrzać piekarnik do 190 st. C. Natłuścić tortownicę

7. Masło i cukier ubijać na średnich obrotach do uzyskania puszystej masy,
Podczas pracy miksera dodać jedno jajko, poczekać aż dobrze się połączy i dodać drugie jajko.
Nadal miksując dodać startą skórkę pomarańczową

8. W misce połączyć oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia i sól.
Suche składniki dodawać do ubijanej masy partiami, za każdym razem dokładnie mieszając na niskich obrotach miksera.
Ciasto przełożyć do tortownicy, wyrównać powierzchnię i rozłożyć na nim plasterki pomarańczy w pojedynczej warstwie.

9. Piec przez 15 minut w 190 st C. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę  do 175 st. C i piec jeszcze przez 35 - 40 minut,
aż ciasto będzie złote a patyczek włożony w środek wyjdzie czysty.

10. Ciasto studzić przez chwilę na kratce, po czym ponakłuwać patyczkiem i za pomocą pędzelka nanieść na nie przygotowaną wcześniej glazurę.
Kroić po całkowitym wystudzeniu.

Polecam! Delikatna gorycz skórki fajnie przełamuje słodycz glazury. Ciasto jest bardzo smaczne :)

wtorek, 22 lipca 2014

Creme caramel

Ten deser jest tak dobry, że nie mam siły czekać na lepsze światło, muszę zjeść tę ostatnią porcję! :))
Przepis Agnieszki Kręglickiej zapisałam wieki temu, pewnie był w "Wysokich obcasach" lub na portalu GW.
Zapisałam i zapomniałam... a może podświadomie przeczuwałam, że jak już raz zrobię to wpadnę po uszy i się uzależnię?


Creme caramel
proporcje na 6 ramekinów
karmel:
1/2 szklanki miałkiego cukru
2 łyżki wody
krem:
1 szklanka śmietany kremówki
1 szklanka mleka
laska wanilii (miałam 1/2 i też wyszło pysznie)
4 jaj
2 żółtka
1/2 szklanki cukru

1. Cukier i wodę wymieszać w rondlu. Podgrzewać aż zacznie przyjemnie pachnieć i nabierze złocisto- brązowego koloru. Powstałym karmelem wylać spody foremek.
2. Rozgrzać piekarnik do 170C.
3. Mleko połączyć ze śmietanką, dodać wanilię (najlepiej ją rozciąć i lekko wyskrobać ziarenka)
Całość zagotować, przykryć i zostawić na kilka minut aby dobrze przeszło zapachem wanilii.
4. Jajka i żółtka ubić z cukrem, mieszając, powoli wlewać cienkim strumieniem gorące mleko ze śmietanką.
5. Ramekiny ustawić w głębokiej blaszce.
6. Masę przecedzić przez sitko i napełnić nią foremki
7. Blaszkę wypełnić wodą do połowy wysokości foremek i przykryć kawałkiem folii aluminiowej.
8. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec 30 - 35 min, do momentu aż masa lekko się zetnie, tzn. może się ruszać ale nie wylewać.
9. Schłodzić przed podaniem. Przed wyjęciem z foremek lekko okroić nożem brzegi.

sobota, 1 marca 2014

Sernik z mango


Przygotowując to ciasto bazowałam na przepisie Dziuuni na Sernik nowojorski
Od momentu kiedy kupiłam puszkę musu z mango kombinowałam co z nią zrobić, ten sernik okazał się bardzo dobrym pomysłem.

Składniki:
spód: 
100 g półsłodkich herbatników*
55 g rozpuszczonego masła

masa: (składniki w temp. pokojowej)
0,5 kg sera śmietankowego typu Philadephia**
duża szczypta soli
0,75 szklanki cukru
1,5 łyżki skrobi kukurydzianej
1  łyżka soku z cytryny
2 łyżki musu z mango
0,25 szklanki śmietanki kremowej
1 duże żółtko
4 duże jajka
 
polewa:
350 ml musu z mango***
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka żelatyny
 1 łyżka soku z cytryny
około 3 łyżek wody

* przeważnie używam Lu Digestive
**chodzi o dużą zawartość tłuszczu – ja zawsze używam serek naturalny ’Delfiko’
*** kupiłam gotowy w puszce, był słodki
1 . Przygotowanie spodu.
Dno tortownicy ( 21 cm) wyłożyłam papierem do pieczenia.
Ciastka rozkruszyłam w misce za pomocą drewnianego tłuczka, dodałam rozpuszczone masło, dokładnie wymieszałam widelcem.
Powstałą masę ubiłam na dnie tortownicy. Piekłam 10 min. w temperaturze 160 st.

2. Masa
Piekarnik rozgrzałam do 250 stopni C.
Ser delikatnie zmiksowałam tak żeby zbytnio nie napowietrzyć masy. Dodałam cukier i sól, mąkę, sok z cytryny i mus z mango. 
Wlałam śmietankę. Dalej mieszając dodałam kolejno jajka i żółtko.
Wylałam masę na podpieczony spód i wstawiłam tortownicę do piekarnika.
Piekłam początkowo w  temp 250 st, po 10 min zmniejszyłam temp. do 90 st i piekłam jeszcze przez 1 h.
Wyjęłam sernik  piekarnika i odstawiłam na 20 min. do przestygnięcia

3. Kiedy ciasto stygło przygotowałam polewę.
Skrobię dokładnie wymieszałam z 2 łyżkami zimnej wody i z sokiem z cytryny. Żelatynę namoczyłam w pozostałej łyżce wody.
W rondelku zagotowałam mus z mango. Do gorącego dodałam mieszając skrobię i podotowałam kilka minut. Na koniec dodałam namoczoną żelatynę i dokładnie wymieszałam trzepaczką rózgową. Odstawiłam na 10 min do przestygnięcia.

Ciepłą polewę wylałam na jeszcze ciepły sernik. Całość, po 3 h stygnięcia, owinęłam folią spożywczą i schowałam na noc do lodówki.

Mango dodane do sera było prawie niewyczuwalne, zmieniło tylko delikatnie kolor masy -  sernik miał po prostu cieplejszy odcień.
Polewa wyszła świetnie, dokładnie utrafiłam z ilością żelatyny, masa nie spływała ale nie była też twarda, taki efekt chciałam osiągnąć.
A smak? Dla tych, którzy lubią mango pyszny! :) Musicie sami spróbować!

środa, 30 października 2013

Suska sechlońska :)


Co to jest suska sechlońska. ? to nasza rodzima śliwka suszona i wędzona tradycyjnymi metodami od stuleci.W miejscowej gwarze „suska” znaczy tyle co suszona, a „sechlońska” pochodzi od nazwy miejscowości Sechna, leżącej w gminie Laskowa, w Małopolsce.

Czy to nie wstyd, że każdy z nas bezbłędnie rozpozna śliwkę kalifornijską a niewielu słyszało o susce?
Jak to było? cudze chwalicie, swego nie znacie?

Ta śliwka jest  pyszna! podsuszona a nie wysuszona, podwędzona a nie uwędzona, jędrna i miękka. Zdecydowanie  warta zachodu, warto ją wyszukać i spróbować.
U mnie pojawiła się wraz z innymi produktami w ramach promocji Kampanii  "Trzy znaki smaku"

Co z niej zrobić? można jej użyć wszędzie tam , gdzie dotychczas stosowaliśmy śliwki kalifornijskie.
Ja zrobiłam ulubioną przystawkę z czasów PRL-u :) i przepyszne pieczone jabłka na podwieczorek.
Ponieważ wystarczy kilka śliwek żeby zmienić smak potrawy, mam jeszcze w planach żeberka duszone z cebulą i śliwkami.

Śliwki pieczone w boczku

na przystawkę - po 2 - 3 śliwki na osobę

tyle plastrów boczku ile śliwek 

(do śliwek można włożyć po kawałku orzecha lub migdała, albo kandyzowaną skórkę pomarańczową, ja tego tym razem nie zrobiłam)

Śliwki owijamy plastrem boczku, przebijamy wykałaczką żeby pakunki się nie rozpadły i zapiekamy do zrumienienia około 35 min w 180 st C. 
( wykałaczki ułatwiają również podanie przekąski... moje zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach...)


Jabłka pieczone

na 6 jabłek* : 

 2 łyżki miodu (u mnie kurpiowski**)
1 łyżka cukru
1 łyżka masła
5-6 orzechów włoskich
5-6 orzechów laskowych
1 łyżka płatków migdałowych
6-7 suszonych, podwędzanych śliwek (u mnie suska sechlońska***)
po szczypcie mielonego cynamonu, imbiru, gałki muszkatołowej, goździków (lub 1/4 łyżeczki przyprawy Quatre Epices)

Masło, cukier i miód umieściłam w rondelku i podgrzewałam do rozpuszczenia cukru. Zdjęłam z ognia i dodałam przyprawy.
Powstała słodka, pachnąca, pyszna masa, którą zna każdy kto przygotowuje Piernik Staropolski. 
(przy okazji przypominam - na piernik juz czas!)

Orzechy grubo posiekałam i podprażyłam na żeliwnej patelni, pod koniec dorzuciłam do nich płatki migdałów.
Śliwki pokroiłam na duże kawałki i razem z orzechami i migdałami dodałam do miodowej masy.
Tak przygotowanym nadzieniem napełniałam wydrążone jabłka.
Jabłka piekłam około 50 min w piekarniku nagrzanym do 180 st.

 Śliwka doskonale przełamała słodycz miodu, dodała ciekawego posmaku wędzonki.
To był naprawdę dobry podwieczorek.
 
5 października 2011 r. jabłka grójeckie zostały wpisane do rejestru Unii Europejskiej jako produkt pod znakiem Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG).

W dniu 13 lipca 2010 r. miód kurpiowski został zarejestrowany przez Komisję Europejską jako ChOG

Suska sechlońska jako produkt ze znakiem ChOG została zarejestrowana w Komisji Europejskiej 9 października 2010 r.

piątek, 9 sierpnia 2013

Jeśli wiśnie, to ten placek, zawsze!


To taka nasza rodzinna tradycja, nie wyobrażam sobie, żebym mogła mieć wiśnie i nie upiec tego ciasta.
Jest łatwe i szybkie do zrobienia, składniki można dowolnie mnożyć lub dzielić w zależności od ilości osób jakie nim chcemy uraczyć.

Przepis z zeszytu Prababci, zapisała go w 1915 roku :

Placek z wiśniami

 1/2 funta masła utrzeć z 8 żółtkami i 1/2 ft. cukru
dodać 1/2 ft. mąki i pianę z 8 białek,
wylać na blachę masłem wysmarowaną, nałożyć wiśniami,
posypać siekanymi migdałami, upiec i gorące posypać cukrem z wanilią


Przyjęliśmy w domu, że pół funta to 250g

Ja dziś piekłam placek z pomniejszonej porcji, wzięłam
100g masła
3 jajka
100g cukru
100g mąki

1 szkl. wydrylowanych wiśni
około 1/2 szkl. płatków migdałowych
cukier puder do posypania

Rozgrzałam piekarnik do 180 st C
Masło utarłam z żółtkami i cukrem w mikserze, kiedy zaczęło przypominać puszysty krem, dosypałam powoli mąkę, mieszając na najniższych obrotach.
Ubiłam pianę z białek i delikatnie dodałam ją do ciasta, w trzech partiach, mieszając trzepaczką rózgową.
Masę przelałam do natłuszczonej blaszki (dziś wystarczyła o wymiarach 20/27cm)
Na wierzchu ułożyłam wiśnie, całość posypałam płatkami migdałowymi.

Piekłam około 35 min, do suchego patyczka. Gorące posypałam cukrem pudrem.

Wiśnie cudownie równoważą słodycz ciasta, na wierzchu chrupią migdały, mmmm, bajka !

wtorek, 9 lipca 2013

Ciasto czekoladowo - cukiniowe

Mój aparat wyjechał na wakacje, ale znalazłam swoje stare zdjęcia na Galerii potraw. Ciasto, moim zdaniem, warte przypomnienia, zwłaszcza, że zaczyna się sezon cukiniowy. Goście są przeważnie w szoku, kiedy dowiedzą się z czego jest zrobione ;)
Oryginalny przepis pochodzi z bloga "Chocolate and Zucchini"
na GP wstawiła go w 2006r Mjermak.
Od tej pory robiłam je wielokrotnie, przepis zapisałam sobie tak:

Ciasto
240g mąki pszennej (1/4 może być pełnoziarnistej)
40 g kakao
1 łyżeczka sody
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
110 g masła w temp. pokojowej
160 g  cukru demerara
1 cukier waniliowy
3 jaja
280 g cukinii  utartej na tarce o grubych oczkach
170 g gorzkiej czekolady, grubo posiekanej


Na wierzch
40 g cukru demerara
70g orzechów laskowych, podprażonych i grubo pokrojonych

Rozgrzać piekarnik do 180C

Dużą tortownicę z kominkiem natłuścić i obsypać mąką.
W misce wymieszać mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i sól.
W mikserze utrzeć masło z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę, miksując dodawać po jednym jajku. Masę połączyć z mąką, dodać cukinię, czekoladę, wymieszać ale już nie miksować.
Przełożyć do foremki, posypać cukrem i orzechami.
Piec 40-50 minut aż patyczek wsadzony w środek wyjdzie suchy. 

Ciasto jest wilgotne, mocno czekoladowe i ma chrupiący wierzch, jest bardzo smaczne!


piątek, 5 lipca 2013

Torcik lwowski

Sopot, wakacje u Dziadzia,obowiązkowo molo, kino, pójście "na wizytki", Busia rodowita lwowianka, spacery, opowiadania, smaki. 
Wzruszyłam sie robiąc ten deser.  Przepis zapisałam ponad 20 lat temu, nawet nie wiem, czy dokładnie, nigdy do niego nie wróciłam, może nie byłam gotowa na wspomnienia...

Torcik lwowski

blaty
21 dag masła
28 dag mąki
7 dag cukru pudru
1 dag żółtko surowe

Zrobić ciasto, odstawić do lodówki na 1 godzinę. potem rozmiesić raz jeszcze, podzielić na 4 części, upiec na złoto, zdjąć ciepłe z tortownicy.

masa
3 białka
9 dag cukru pudru
3 łyżki konfitury morelowej (gęstej)
sok i skórka tarta z 1/2 cytryny

Wlać do donicy, ucierać do białości aż będzie pół donicy. Można wymieszać z poziomkami, malinami. "


Ciasto zrobiłam tak jak każde kruche w malakserze, dokładnie odważałam składniki, zawahałam się dopiero przy żółtkach. 1 dag? 10g? może coś pokręciłam zapisując? 10g to trochę więcej niż pół żółtka, dałam na wszelki wypadek dwa.
Po godzinie chłodzenia było jeszcze dość miękkie, zostawiłam w lodówce na dłużej.
Schłodzone podzieliłam na 5 części. Wałkowałam delikatnie podsypując mąką. Krążki wyszły około 20 cm. Piekłam jak kruche ciasteczka, na papierze do pieczenia, bez żadnej tortownicy. Temperatura 190 st, 12 min.

Uwaga! surowe białka! Jajka przed rozbiciem, wyszorowałam i sparzyłam wrzątkiem.

Masę ucierałam w KA, końcówką beater blade. Nie odważyłam się w makutrze, nie mam cierpliwości. Ucieranie trwało 15, może 20 min, dopiero po dłuższym czasie białka zaczęły zwiększać swoją objętość i faktycznie, wyszło pół donicy :))

Dodałam poziomki (około 200g), ale pamiętam, że czasem Busia każdą warstwę robiła z innymi owocami. Dobre będą  np. maliny i czerwone porzeczki.

Przekładałam upieczone blaty kilkoma łyżkami masy i delikatnie  dociskałam następnym krążkiem. Masa utrzymuje kształt i nie rozpływa się, jest słodka i jednocześnie kwaskowa, dla mnie pyszna, ale jednak następnym razem dodam mniej cukru.

Można podawać schłodzone (wtedy wyda się mniej słodkie ;) albo jeść, tak jak ja, od razu po zrobieniu.

Doskonały deser na lato!

sobota, 4 maja 2013

Tarta cytrynowa z bezą


Postanowiłam zrobić tartę cytrynową.
Pomyślałam, żaden problem, zwykłe kruche (3,2,1), lemon curd i jakaś beza na wierzchu, bardzo mi się podobała taka opalana palnikiem. Szybki przegląd lodówki a tam tylko dwie cytryny i jedna kostka masła, słabo. Przerzuciłam kilka książek, parę blogów, stanęło na tym przepisie (cytryny trzeba było dokupić ale przynajmniej masła starczyło i jajek nie poszło tyle co na lemon curd ;)), ukłony w stronę Asi z Kwestii Smaku. Cytuję z małymi zmianami:


Spód:
• 180 g mąki
• 2 łyżki cukru pudru
• mała szczypta soli
• 100 g masła, zimnego
• 1 żółtko
• 2 łyżki zimnej wody

Krem cytrynowy:
• 185 ml soku z cytryny
• 125 ml wody
• skórka starta z 2 cytryn
• 2 łyżki mąki ziemniaczanej
• 70 g cukru
• 100 g masła
• 1 jajko
• 3 żółtka

Beza:
• 4 białka
• 200 g cukru
• 2 łyżeczki maizeny
pół łyżeczki białego octu winnego

Spód:
Foremkę (24 cm) spryskałam tłuszczem. Mąkę, cukier i sól zmiksowałam  z masłem w malakserze, aż powstało coś w rodzaju kruszonki. Dodałam żółtko i 2 łyżki wody, miksowałam do połączenia składników. Ciasto owinęłam w folię i odłożyłam do lodówki.
    Po godzinie rozwałkowałam ciasto i dokładnie wyłożyłam nim foremkę. Ponakłuwałam widelcem, żeby nie podnosiło się w czasie pieczenia. Piekłam w 190 st 15 minut obciążone ceramicznymi kulkami i dodatkowo 10 min po zdjęciu obciążenia. Pierwszy raz nie okrywałam ciasta pergaminem, ale jak radzi Asia, folią aluminiową,ten sposób jest lepszy, folia dokładniej trzyma kształt i łatwo jest ją wyjąć razem z obciążeniem.
   
Krem cytrynowy:
Sok z cytryn połączyłam z wodą, cukrem i mąką ziemniaczaną, dodałam drobno otartą skórkę cytrynową i całość zagotowałam mieszając. Powstało coś w rodzaju kisielu. Do gorącej masy dodałam pokrojone masło, mieszałam aż się rozpuściło i później dodałam jajko i żółtka, Jeszcze chwilę pogotowałam żeby mieć pewność, że masa jest wystarczająco gęsta.
   
Beza:
Białka ubiłam na pianę, dalej ubijałam dodając cukier po łyżce, pod koniec dodałam maizenę i ocet. Kiedy masa stała się sztywna i lśniąca, przełożyłam ją do worka cukierniczego.

Na upieczony spód wylałam krem cytrynowy, całość pokryłam bezą, wyciskając ją przez gwiaździstą tylkę.

Tartę wstawiłam do piekarnika, tym razem nagrzanego do 180 st, piekłam 25 min. Studziłam w uchylonym piekarniku.

P.S.
Składników wystarczyło jeszcze na małą, 13 cm, tartaletkę.

niedziela, 17 marca 2013

Torcik Trianon


Dawno, dawno temu, w zamierzchłych, przedblogowych czasach, pewne "kulinarne" grono spotykało się na forach Gazety. Bywała tam  Dziuunia, która wyszukała ten przepis, bywała i Ela_tu_i_tam, która go przetłumaczyła.
Torcik jest przepyszny.
Robiłam go już wielokrotnie, ale ten dzisiejszy smakował nam wyjątkowo.
Po raz pierwszy do masy pralinowej, zamiast rurek waflowych, dodałam ciasteczka crêpe dentelle, gdyby nie Lo, nawet bym ich nie zaczęła szukać w polskich sklepach.
Dzięki dziewczyny! :)

Podaję przepis (prawie) tak, jak go skopiowałam od Dziuuni, z jej wskazówkami

Torcik Trianon

Składniki na spód:
2 jajka
60 gram cukru
40 gram zmielonych orzechów laskowych
2 łyżki płaskie mąki
30 gram stopionego masła
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa chrupkowa:*
200 gram nutelli
100 g rurek waflowych
40 gram praline

Mus czekoladowy aksamitny:
500 gram śmietany słodkiej 30-36% bardzo mocno schłodzonej
300 gram dobrej czarnej czekolady (52% kakao)
1 łyżka alkoholu miętowego (lub łyżka syropu miętowego) – nie dodaję

kakao gorzkie do posypania

Pierwszy etap, przygotować spód:

Do miski wbić jaja i ubijać długo z cukrem, ma zbieleć. Dodajemy mąkę, proszek, orzeszki i masło, mieszamy ręcznie-delikatnie!

Kładziemy foremkę (bez dna) na płytkę wyścieloną papierem do pieczenia(albo używamy po prostu tortownicy o średnicy ok.26 cm), wlewamy  ciasto do środka, nie grubiej niż 1/2 centymetra, pieczemy 10 do 15 min w piekarniku podgrzanym na 180 st.
Kiedy spód jest upieczony (przy dotyku ma być ledwo upieczony, i blady), przełożyć z papierem do pieczenia na wilgotna ściereczkę (spodem do góry), potem odczepić papier. Położyć kółko foremki(tortownicy) na półmisku w którym ono będzie się prezentowało, włożyć w środek odczepiony od papieru spód.
To ma być operacja błyskawica: pospieszyć się z odczepianiem papieru od biszkoptu i wkładaniem na półmisek, bo ciasto schnie szybko, i zacznie się łamać. 
Zostawić 10 minut by ostygło, tyle czasu co potrzeba na następny etap.

Drugi etap: masa pralinowa

Podgrzać nutellę żeby była dość płynna, rurki pokruszyć, wymieszać z nutellą, dodać praline i od razu rozłożyć na spodzie. 
Wszystko włożyć do zamrażalnika na 30 min- ma stwardnieć.

Trzeci etap: mus czekoladowy

Zaczynamy ten etap, gdy masa jest twarda (znaczy to co było w zamrażalniku)
Stopić czekoladę ze śmietaną (śmietany nie więcej niż 1/5 wagi czekolady, czyli ok. 60 g)). 
Pozostałą śmietanę ubić na sztywno.
Delikatnie dodać jedna łyżkę ubitej śmietany do stopionej czekolady, dodać alkohol.
Mieszać delikatnie, dokładać ubitą śmietanę. Włożyć do foremki na spód z masą, na ok 2 cm grubości. Wygładzamy powierzchnię i potem robimy rowki widelcem. (ja niestety zrobiłam te rowki dopiero po schłodzeniu tortu, dlatego wyszły mi takie "poszarpane" ) Wstawiamy wszystko do lodówki na 3-4 godziny, potem wyjmujemy i sypiemy na wierzch kakao używając sitka.

*Tym razem przygotowałam "masę chrupkową" kierując się przepisem Lo

Masa pralinowa

15 g masła
38 g gorzkiej czekolady
75 g praliny**
75 g nutelli
75 g ciasteczek  crêpe dentelle Gavottes

Masło z czekoladą rozpuściłam w kąpieli wodnej, dodałam nutellę, wymieszałam. Kiedy powstała gładka masa dodałam pokruszone ciasteczka i pralinę.

**45 g orzechów laskowych uprażyć w piekarniku, w 180 st, przez 10 minut. Kiedy się lekko zrumienią , otrzeć je ze skórki.

Na patelni roztopić 45 g cukru z łyżką wody. Kiedy zrobi się karmel, wsypać orzechy. Przelać na matę silikonową lub folię i zostawić do ostygnięcia. Kiedy stwardnieje, zmiksować w malakserze.

sobota, 22 grudnia 2012

Kardamonowe placuszki

Kiedy zobaczyłam je na blogu Dorie Greenspan, od razu wiedziałam, że je zrobię!
Uwielbiam kardamon, chrupiące ciastka, i formowanie łyżką do lodów :)
Zdecydowanie polecam, nie tylko na Święta.

składniki:
2 i 3/4 szklanki mąki
2 łyżeczki cream of tartar
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka mielonego kardamonu
1/4 łyżeczki soli
225g masła w temperaturze pokojowej
1 i 1/2 cukru demerara
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

do obtaczania:
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka mielonego kardamonu

1. W dużej misce wymieszać suche składniki (oprócz cukru)
2. Masło dokładnie ubić z cukrem (2-3min)
3. Na niskich obrotach miksera dodać po kolei po jajku i ekstrakt waniliowy.
4. Na trzy raty dosypywać mąkę z dodatkami, zebrać masę ze ścianek miski, mieszać aż  wszystko dobrze się połączy.
5. Schłodzić ciasto w lodówce, około 1h.
6. Rozgrzać piekarnik do 175 st C.
7. Połączyć w misce cukier z kardamonem.
8. Nabierać ciasto łyżką do lodów (lub zwykłą łyżką), powstałe kulki obtaczać w kardamonowym cukrze.
9. Kuleczki układać w dużych odstępach,na blaszkach wyłożonych pergaminem.
10. Piec około 10min aż wierzch ciasteczek zacznie pękać a ich brzegi lekko zbrązowieją.
11. Studzić na kratce.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Baci di Dama - maleńkie, kruche, orzechowe ciasteczka



Baci to chyba pocałunki? tys piknie ;)
Nie wyszły mi tak idealnie jak autorce przepisu, ale jestem zadowolona, bo łatwo nie było.
Z podanych składników wychodzi niezwykle sypkie ciasto, trochę się trzeba pomęczyć żeby utoczyć z niego wałeczki (podobno można się posiłkować dodatkowym masłem, u mnie nie było to konieczne).

140g mielonych orzechów laskowych*
140g mąki ryżowej**
100g miękkiego masła
100g cukru
szczypta soli
około 55g czekolady deserowej

*użyłam gotowca, ale oczywiście można samemu uprażyć, oczyścić i zmielić orzechy
** można zastąpić mąką pszenną

1. Powyższe składniki połączyć w misce i ugniatać dłońmi do uzyskania gładkiego ciasta
2. Podzielić ciasto na wałeczki o  średnicy 2cm, owinąć folią i schłodzić przynajmniej 2h (zostawiłam w lodówce na całą noc)
3. piekarnik rozgrzać do 160 st C
4.Każdy z wałeczków podzielić na równe części ( około5g ), z których należy utoczyć kuleczki (wyjmować po jednym wałeczku, reszta niech dalej chłodzi się w lodówce).
5. Kuleczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, piec około 10-14 min do lekkiego zezłocenia.
6. Po wyjęciu z piekarnika ciasteczka zostawić na blaszce do całkowitego wystudzenia.
7. Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej.
8. Ciasteczka sklejać po dwa, za pomocą kropli czekolady.

A najlepiej najpierw popatrzeć na zdjęcia na blogu DavidaLebovitza :)

czwartek, 13 grudnia 2012

Zaczyna pachnieć Świętami - babeczki

Piernik staropolski od miesiąca dojrzewa w szafce pod oknem, upiekę go w przyszłym tygodniu. Od jutra zacznę wypiekać drobne ciasteczka, zamknę je w puszkach, gdzie poczekają do Wigilii.
A dziś małe przyspieszenie, klasowa "wigilia" w szkole jednego z dzieci.
Te babeczki od lat ratują mnie w takich sytuacjach, są proste w wykonaniu a ich smak i zapach doskonale podkreśla świąteczną atmosferę.

Przepis pochodzi z książki „A Treasury of Jewish Holiday Baking” Marcy Gold, podała go kiedyś na CinCinie Villanelle.
Oryginalnie miał to być piernik pieczony w keksówkach (wtedy czas pieczenia należy wydłużyć do 40-45min)

Wilgotne, miodowe babeczki
składniki na 33 szt.

3 ½ szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
½ łyżeczki soli
4 łyżeczki cynamonu
½ łyżeczki mielonych goździków
4-5 ziarnek ziela angielskiego utłuczonych w moździerzu
1  szklanki cukru
½ szklanki brązowego cukru (opcjonalnie)

1 szklanka oleju roślinnego (zabrakło mi, 1/2 szklanki zastąpiłam rozpuszczonym masłem)
1 szklanka miodu
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (tym razem pominęłam)
1 szklanka kawy lub mocnej herbaty
½ szklanki świeżego soku z pomarańczy
¼ szklanki wódki lub whisky

do posypania
½ szklanki płatków migdałowych

Piekarnik nagrzać do 175 stopni Celcjusza. Przygotować blaszki- u mnie były to foremki na duże muffinki.

W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cukier, sól i przyprawy. Zrobić dołek i dodać olej, miód, jajka, ekstrakt waniliowy, kawę, sok z pomarańczy oraz alkohol.

Używając mocnej, dużej trzepaczki lub miksera, wymieszać dokładnie wszystkie składniki.
Masa będzie dość płynna, ja przelałam ją do dzbanka, żeby ułatwić sobie napełnianie foremek.

Formy wypełniamy do połowy ciastem, wierzch posypujemy migdałami.
Pieczemy około 20-25 minut. Ciasto jest gotowe, gdy lekko przyciśnięte palcem sprężyście powraca do swojej pierwotnej formy.

Babeczki po wyjęciu z piekarnika pozostawiamy na 15 minut do wstępnego wystygnięcia, a następnie wyciągamy je z blaszki i kładziemy na kratce.



sobota, 20 października 2012

czekoladowe, wilgotne, słodkie...

Podwójne brownie z gruszką. Przepis własny na bazie wcześniejszych doświadczeń z czekoladą ;)

Wyszło doskonałe, takie jak się spodziewałam, chociaż nie obeszło się bez momentu paniki, kiedy doszłam do wniosku, że piekłam je za krótko. Po pół godzinie stania na stole trafiło z powrotem do piekarnika.

Włączyłam piekarnik na 170 st . C
Kwadratową foremkę o boku  26 cm wyłożyłam papierem do pieczenia.
Przygotowałam dwie części ciasta

 brownie:
3 jajka
150 g ciemnej czekolady
150 g masła
1/2 szklanki drobnego cukru
3 łyżki mąki tortowej
3 bardzo dojrzałe gruszki 

Czekoladę rozpuściłam z masłem w kąpieli wodnej, odstawiłam do przestudzenia.

 Jajka ubiłam z cukrem (10 min), kiedy zbielały i powiększyły swoją objętość dodałam do nich mąkę, delikatnie wymieszałam i połączyłam z czekoladą.
Masę wylałam do przygotowanej formy.
Gruszki obrałam, pozbawiłam pestek, pokroiłam na około centymetrowe kawałki i rozłożyłam na cieście.

blondie:
3 jajka
150 g białej czekolady
150 g masła
1/3 szklanki drobnego cukru  + 1 łyżeczka kardamonu
2 łyżki mielonych migdałów

Masę przygotowałam analogicznie do poprzedniej i delikatnie wyłożyłam ją na ciasto w formie.

Piekłam 40 min. - za mało, dopiekałam jeszcze przez około 20.
Część z ciemną czekoladą pozostała wilgotna, z białą zapiekła się na chrupiąco. Całość pachniała obłędnie.
Być może, gdyby nie przygoda z przerywaniem pieczenia warstwy były by bardziej widoczne.






wtorek, 18 września 2012

Tort z mascarpone, podwójnie czekoladowy

Baaaaaaaaaardzo dobry, nie mogę sobie odmówić wstawienia przepisu, choć zdjęcie pozostawia wiele do życzenia... ;)


Biszkopt czekoladowy
upiekłam w tortownicy 26cm

5 jajek (w temp. pokojowej)
5 łyżek drobnego cukru
szczypta soli
5 łyżek mąki
4 łyżki kakao

Białka lekko ubić dodać sól i dalej ubijać dodając cukier po łyżce. Do sztywnych białek dodać lekko roztrzepane żółtka, ubijać chwilę na niskich obrotach miksera. Dodać mąkę wymieszaną z kakaem, wymieszać delikatnie łyżką.
Masę wylać do tortownicy.
Piec około 30 min w 180 st. C. (grzanie góra/dół)

Ostudzony biszkopt (ja piekłam dzień wcześniej) przekroić na pół.

Masa z ciemną czekoladą
200 g śmietanki 36%
250 g mascarpone
100 g czekolady deserowej

Masa z białą czekoladą
200 g śmietanki 36%
250 g mascarpone
100 g białej czekolady

Obie masy robimy tak samo:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Po przestudzeniu, przełożyć ją do miski z mascarpone, wymieszać mikserem na gładką masę. Dodać ubitą na sztywno śmietankę i delikatnie wymieszać.

Do nasączania biszkoptu
60 ml espresso
15 ml kirszu

Przecięty biszkopt nasączyć kawą z alkoholem. Wyłożyć ciemną masę. Przykryć drugą częścią biszkoptu, nasączyć i rozsmarować na nim  3/4 białej masy. 1/4 białej masy posłuży do posmarowania boków i ewentualnego wykonania "ozdóbek"
Do wykończenia tortu użyłam jeszcze waflowych perełek w gorzkiej czekoladzie.

Przepis na podstawie tortu .agatki. z CinCin - dziękuję!

czwartek, 14 czerwca 2012

Tarta z truskawkami i ricottą, czyli...

... crostata di fragole e ricotta :)
przepis włoski, ale znaleziony przeze mnie na blogu Cake Duches
Szczerze polecam, tarta jest pyszna. Zrobiłam ją pomimo niedawno odkrytej alergii SzM i wyniosłam z domu co by go nie kusić ;)

Kruche ciasto:
1 szklanka mąki pszennej
3 łyżki cukru
szczypta soli
115g zimnego masła pokrojonego na kawałki
1-2 łyżki lodowatej wody

Z powyższych składników zagnieść ulubionym sposobem ciasto (ja zawsze robię to w malakserze) i na  godzinę schować je do lodówki (można też na całą noc)

Foremkę z wyjmowanym dnem (24 cm) natłuścić, wyłożyć schłodzonym ciastem i odłożyć do lodówki jeszcze na pół godziny.

Piekarnik rozgrzać do 200 st.
Piec ciasto około 10 min przykryte pergaminem i obciążone np suchą fasolą, a później jeszcze około 5 min odkryte - aż będzie złotawe z delikatnie brązowymi brzegami.
Zostawić do wystudzenia na kratce.

W tym czasie przygotować krem:
250 g ricotty
4 duże żółtka
1/2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki wody z kwiatu pomarańczy
skórka otarta z 1 cytryny

Temperaturę piekarnika zmniejszyć do 175 st
W dużej misce połączyć składniki kremu, mieszając do uzyskania jednolitej masy.

Krem wyłożyć na ostudzone ciasto i piec całość około 35 min, do "suchego patyczka"

Ciasto ponownie ostudzić na kratce.
Zimne ozdobić truskawkami.
Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...